od jakiegos czasu myslalam zeby zrobic poncho dla cory-no i zabralam sie do pracy dziergalam dziergalam kwadraciki az powstalo poncho a do niego czapeczka. Tak wiec moja modelka moze juz powitac wiosne. Oby to szybko nastapilo bo na dworze jest brrrrr...Uwaga bedzie sporo fotek bo nie moglam sie zdecydowac ktore wybrac.
czyli malutka czapeczka w kropeczki dla dzidziusia a druga rzecz to szaliczek ktory dorobilam do czapeczki biedronkowej mojej cory- nie rusza sie z domku bez tej czapki i szalika ;-). Dzis chyba przesiedzimy w domku i bede dziergac bo co tu robic w taká pogodé,A sobota zaczela nam sie nie wesolo bo wyladowalysmy w szpitalu- Olivke tak mocno uszko bolalo ze az plakala.Naszczescie jest juz lepiej.
U nas ostatnio chorobowo, ja jedynie katar ale cora sie rozlozyla kompletnie garaczka ponad 39,5 kaszel,katar, i wymiotowanie, naszczescie antybiotyk pomogl i dzis juz jest o niebo lepiej.No i w trakacie tego tygodnia gdzie musialysmy siedziec w domku powstawaly z resztek welny malutkie czapunie.
Wszystkim odwiedzajacym zycze Szczesliwego Nowego Roku i Szampanskiej imprezy do rana...oby przyszly rok byl lepszy od starego . wszystkim zdolnym osobkom jeszcze wiecej weny tworczej i czasu na nasze male dziela ;-))))